2 miesiące w Cretas

Hejo!

Jestem Kinga i właśnie zamieszkałam na eko-farmie znajdującej się w małej wiosce Cretas położonej w Aragonii (Hiszpania). Kim jestem i jak to się stało, że tu trafiłam?

Kilka miesięcy temu, dostrzegając widmo zbliżającego się (dość) beztroskiego okresu studiów, zaczęłam zadawać sobie jakże typowe dla tego czasu pytanie ,,co dalej?”. Perspektywa stałej pracy i zamieszkania w jednym miejscu nie wydawała mi się zbyt atrakcyjna, a wręcz przeciwnie – wydawało mi się to ostatnią decyzją, jaką chciałabym podjąć. Przede mną 2-miesięczny projekt w Hiszpanii, a potem… zobaczymy!

Pochodzę z małej miejscowości na podkarpaciu i dziwnym zrządzeniem losu na studia trafiłam nie tylko na Uniwersytet Rzeszowski, ale także – Śląski. Skończyłam dwa bardzo rozbieżne od siebie kierunki, czyli biologię oraz pedagogikę specjalną. Choć na pierwszy rzut oka totalnie do siebie nie pasują to ja widzę w nich sens 😀 Związane są z moim charakterem i priorytetami, czyli działaniem na rzecz planety, ludzi i zwierząt. Uwielbiam podróżować – doceniać zarówno piękno natury, jak i zwiedzać miasta podziwiając ich architekturę. Interesuję się też zdrowym odżywianiem, psychologią i staram się żyć w duchu minimalizmu i less waste.

Lata wolontariatu pomogły mi rozwinąć samą siebie i pomóc innym za co niezwykle cenię ten czas. Lubię także pisać i robić zdjęcia, więc możecie spodziewać się relacji z mojej przygody!

5 miesięcy na Eko Farmie

życie na farmie

Cześć!

Mam na imię Karolina. Opowiem Wam jak to jest spędzić 5 miesięcy w Hiszpanii na Eko Farmie.

W lutym zamieszkałam nieopodal miejscowości Cretas w prowincji Aragón. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka i że to będzie 5 najbardziej intensywnych miesięcy w moim życiu.

Kurkum Farm (nasza oaza) to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Tętniące życiem i energią. Jako wolontariusze przyjechaliśmy by pomóc w codziennych pracach związanych z ogrodnictwem, budownictwem i ogólnym porządkiem , mając przy tym okazję uczyć się na temat permakultury, ayurwedy i codziennych wyzwań związanych z sustainable life.

Aragón to region Hiszpanii pełny gajów oliwnych. Bardzo charakterystyczne tam są tzw. po hiszpańsku “bancales”, czyli utworzone przed wieloma laty kamienne ściany, które formują na zboczach gór jakby schody (zazwyczaj mają wysokość około 2 metrów. Taka technika była stosowana ze względu na górzyste ukształtowanie terenu i jako naturalny system nawadniający.

Cała okolica pełna jest drzew oliwnych i migdałowców co tworzy niesamowite krajobrazy w połączeniu z średniowiecznymi miasteczkami na szczytach wzgórz.

ŻYCIE NA FARMIE

Żyjąc na farmie najważniejsze jest bycie elastycznym. Pora roku i pogoda wyznaczają rytm pracy, więc strategicznym punktem wyjścia w każdym tygodniu była organizacja naszych tygodniowych zadań dostosowana do warunków atmosferycznych.

Luty

Na początku projektu zaczęliśmy od sadzenia drzew , przygotowywania ziemi pod nasz ogród. W lutym w Hiszpanii jest dość chłodno , co sprzyjało nam w cięższych zadaniach fizycznych. Zasadziliśmy 15 drzewek owocowych! 🌳

MARZEC

Na wiosnę przyszedł czas na ogród. Spulchnianie ziemi, wybieranie chwastów, nawożenie kompostem od owieczek (naturalny nawóz z owczej kupy 🙆) i zabezpieczanie przed słońcem czyli okrywanie ziemi słomą.

W tym samym okresie sprzątaliśmy teren z gałęzi, które w zimie nie wytrzymały ciężaru śniegu. Budowaliśmy z nich płoty tworząc przy tym idealne schronienie dla wielu insektów.

Nauczyliśmy się także jak dbać o drzewa oliwne, obcinając nadłamane gałęzie po zimie i łamiąc malutkie nowe gałązki. Te czynności zapewniają drzewu prawidłowy i zdrowy rozwój oraz większe zbiory oliwek jesienią.

KWIECIEŃ

Sianie. Sadzenie. Podlewanie. Te czynności powtarzaliśmy codziennie przez cały miesiąc. Uczyliśmy się nazw nowych roślin, poznając ich właściwości , co dostarczają do organizmu, a także czego potrzebują by zakiełkować a potem pięknie urosnąć w naszym ogrodzie.

MAJ

I zrobiło się gorąco. Roślinki w ogrodzie rosły prężnie, a my zajęliśmy się budowaniem ścian z gliny! Wspaniale było budować z naturalnych materiałów. Wystarczy glina , piasek, słoma i woda! Budowaliśmy ściany przyszłej łazienki oraz dodatkową ścianę w kuchni.

CZERWIEC

Czerwiec minął w mgnieniu oka. Bardzo dużo się działo: kończyliśmy nasze prace budowlane 😃, pomagaliśmy w organizacji obozu dla dzieciaków z okolicy, gotowaliśmy im posiłki -> 30 osób 🙆. Wiele że składników naszych posiłków to były warzywka zebrane z ogrodu.

Nocne występy na obozie

LECZ PRACA NA FARMIE TO NIE TYLKO OBOWIĄZKI

Poza codziennymi obowiązkami, znalazł się też czas na nasze pasje i zainteresowania. Kurkum Farm to też miejsce spotkań wielu wspaniałych, bardzo ciekawych ludzi którzy żyją w okolicy. Wspólnie urządzaliśmy wieczorne jam session przy ognisku, tańczyliśmy, śpiewaliśmy, organizowaliśmy warsztaty acroyogi.

Będąc w Hiszpanii poznałam wiele niesamowitych osób, nawiązując przyjaźnie 🥰. Dołączyłam również do zespołu z którym stworzyliśmy nasze własne piosenki i zagraliśmy koncert w gronie znajomych.

WYCIECZKI

W trakcie projektu znalazł się też czas na zwiedzanie.

Byłam w Barcelonie przechadzając się szlakiem architektury Gaudiego.

Odwiedziłam stolicę Hiszpanii -Madryt.

Zrobiłam także 3 dniowy trekking z plecakiem, by wspiąć się na najwyższy szczyt w regionie. Szczyt nie byle jaki bo nosi moje imię Caro ! ☺️

PODSUMOWANIE

Wyjazd na projekt, to było dla mnie niesamowite doświadczenie pełne niesamowitych wydarzeń, cudownych ludzi, odkrywania własnych granic i możliwości.

Czas wyjątkowy, pełen emocji, poznawania siebie samej. To miejsce zmieniło mnie bardzo i jestem wdzięczna za to bogate doświadczenie w moim życiu.

Każde doświadczenie nas czegoś uczy. Więc gdyby ktoś mnie spytał czy warto ?

WARTO !

Pozdrawiam, Karolina

Projekt fundacja Medeina

Współfinansowany przez Europejski Korpus Solidarności

 Cześć, z tej strony Dominika!  Znacie to uczucie, gdy postanawiacie przeżyć przygodę życia wbrew przeciwnościom losu? Ja znam i chciałabym się z Wami ów przygodą podzielić.

Mianowicie na okres wakacji 2020 zdecydowałam się wyjechać do Włoch, na wolontariat, z Europejskiego Korpusu Solidarności. Uczestniczyłam w krótkoterminowy projekcie “Europe for Solidarity”, którego  głównym celem była promocja europejskiej solidarności poprzez wzmacnianie spójności społeczności Nursji. Nasze działania były o tyle ważne, bo odnosiły się do mieszkańców miejscowości, w której doszło do trzęsienia ziemi w 2016 roku. I wiecie, bez cienia przesady stwierdzam, że był to czas niezwykle piękny, pełen samorozwoju, jak i solidarności z drugim człowiekiem. 

Przed przyjazdem na wolontariat nie miałam wielkich oczekiwań wobec organizacji przyjmującej – KORA Associazione – jak i wobec samego projektu – Europe for Solidarity. Po prostu posłuchałam swojej intuicji, która po raz kolejny mnie nie zawiodła, pozwalając przeżyć niesamowitą przygodę.

W związku ze światową sytuacją epidemiologiczną na świecie, pierwsze dwa tygodnie wolontariatu spędziliśmy na edukacyjnej farmie La Buona Terra wraz z innymi wolontariuszami organizacji KORA. Żyjąc razem, wspólnie gotując posiłki, piekąc chleb, zbierając lawendę, ucząc się tworzyć wideo, i wiele innych. Nawiązaliśmy silne więzi, wzajemnie się inspirując oraz wspierając. Poza tym uczestniczyliśmy w zajęciach z edukacji nieformalnej, co w następstwie pozwoliło nam na przygotowanie warsztatów dla mieszkańców Nursji. Ponadto był to także dla mnie intensywny czas powrotu do nauki języka włoskiego.

Gdy dwa, magiczne tygodnie nad jeziorem Trasimeno dobiegły końca, ruszyliśmy do Nursji, na południu regionu Umbria. Miasteczko położone w parku narodowym Monte Sibilini zauroczyło mnie od pierwszego wejrzenia, zaś skala zniszczeń spowodowanych przez trzęsienie ziemi w 2016 roku dała motywację do działania. 

Już drugiego dnia po przyjeździe zaczęliśmy naszą pracę. Odwiedziliśmy Monello, przedszkole, w którym udzielaliśmy się w dwóch grupach wiekowych (3-5 oraz 6-10). Co więcej zapoznaliśmy się z grupą osób niepełnosprawnych, z którymi także mieliśmy przyjemność współpracować. Ponadto zorganizowaliśmy plan działania w social mediach, jak i zajęć pozalekcyjnych dla dzieci, tj. warsztaty języka angielskiego. 

Następne tygodnie upływały w podobnym rytmie – każdy z wolontariuszy pracował rano oraz po południu. Poza tym pomagaliśmy w organizacji wydarzeń kulturalnych – Estate Nursina 2020 – podczas których odpowiedzialna byłam za relacje fotograficzne. 

A jako że nie samą pracą człowiek żyje, wiele czasu spędzaliśmy na integrowaniu się w grupie, organizując m.in. poniedziałkowe wieczory z pizzą, wypady w góry, czy imprezy w stylu karaoke. Co więcej w wolne weekendy wspólnie poznawaliśmy najpiękniejsze zakamarki regionu, tj. Perugia, Asyż, Spoleto czy jezioro Fiastra.

Udział w projekcie był dla mnie niezapomnianą lekcją życia, za którą jestem bardzo wdzięczna. 

Przede wszystkim mieszkając w kontenerze, wybudowanym pierwotnie dla osób poszkodowanych przez trzęsienie ziemi, a także mając codzienny kontakt z ofiarami tego zdarzenia, uświadomiłam sobie o najważniejszych wartościach w życiu. Przestałam przejmować się mało istotnymi problemami doczesnymi, kładąc nacisk na kolekcjonowanie wspomnień oraz doświadczeń, a nie rzeczy materialnych. 

Współpraca z osobami niepełnosprawnymi bardzo pobudziła mnie emocjonalnie. Przypomniała, jak mały gest, serdeczność wobec drugiej osoby jest ważnym elementem współistnienia w społeczeństwie. Jednym uśmiechem czy słowem możemy zdziałać cuda, a niestety we współczesnym, zabieganym świecie szybko zapominamy o ludzkiej życzliwości.

Poza tym obserwacja opiekunek grupy osób niepełnosprawnych zmotywowała mnie do pracy nad swoją cierpliwością i empatią.

Po raz kolejny okazało się, że mowa ciała może dużo więcej powiedzieć niż słowa, szczególnie podczas aktywności z dziećmi. Uważam, że praca z Nimi jest bardzo ważnym doświadczeniem, bo odblokowuje w nas, dorosłych pewne mechanizmy funkcjonowania w społeczeństwie. Bawiąc się z dziećmi, obserwując je, sami możemy znów poczuć się jak kilkulatki, które nie wstydzą się zadawać pytań (nawet z pozoru banalnych), bycia spontanicznymi i ciekawymi drugiego człowieka. Poza tym uświadamia, iż najłatwiejsze rozwiązania potrafią być najlepszymi. 

Zyskałam również niezwykle cenne doświadczenie zyskałam również w dziedzinie fotografii. Chciałabym w przyszłości przekłuć moją pasję na pracę, dlatego możliwość pracy podczas wydarzeń kulturalnych pozwoliła mi na podszkolenie warsztatu i poszerzeniu swojego portfolio. 

Nie mogłabym pominąć lekcji tolerancji oraz solidarności zaczerpniętej z możliwości mieszkania, pracowania, a także spędzania wolnego czasu w międzynarodowym towarzystwie. Każda osoba z naszej czternastki była tolerancyjna i otwarta na świat. Od każdej z nich mogłam się wiele nauczyć, zainspirować na przyszłość i znów mocno uwierzyć w ideę solidarności. 

Myślę, że wszystko w życiu dzieje się po coś. Nawet jeśli plany biorą w łeb i wydaje się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko nam, warto uwierzyć, że za kolejnym zakrętem czeka nas coś niesamowitego. Dlatego gdy koronawirus zatrząsnął moim światem, spokojnie postanowiłam poczekać na dobry moment. I jestem wdzięczna za udział w projekcie, który był dla mnie przepiękną przygodą oraz źródłem wiedzy. Tym bardziej się cieszę, że miał on miejsce we Włoszech, w kraju, który uwielbiam nie tylko za jedzenie, ale i kulturę, mentalność, historię oraz język. Grazie mille!

Create your website with WordPress.com
Get started